-Aha... Czyli mam rozumieć, że się mnie wstydzisz.-Powiedział Wiktor puszczając do mnie oko. Nasza wymiana spojrzeń sprawiła, że oblałam się rumieńcem. Tak szkarłatnym, że spokojnie mógłby uchodzić za nieumiejętnie nałożony róż do policzków.
-Nie bądź niedorzeczny.-odparłam szybko tuszując ślady zażenowania. W duchu zaczęłam się zastanawiać jak można byłoby wstydzić się Wiktora. Był raczej powodem do dumy, trofeum jakie chciałaby mieć każda dziewczyna.
-Dobrze młoda, uznam to za komplement.-zdecydował po chwili delikatnie unosząc kąciki ust Od niechcenia przeczesał ręką blond włosy, a kiedy ujrzał moje zażenowanie pokazał swój uśmiech w pełnej krasie.
-Wiktor litości....-wyszeptałam ściągając szalik. Nie mogąc się opanować posłałam mu jeden z moich specjalnych uśmiechów. Coraz trudniej przychodziło nam udawanie, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Z dnia na dzień, za sprawą komunikacji miejskiej, poznawaliśmy siebie lepiej, z dnia na dzień przybywało zazdrosnych spojrzeń. Dziś nie było inaczej. Prawie cała moja klasa śledziła nas pilnym wzrokiem .
-Twoje koleżanki nas obserwują.-odparł bez cienia skrępowania. Zazdrościłam mu opanowania. Sama skręcałam się w duchu na myśl o pytaniach moich rozemocjonowanych przyjaciółek.
-Przepraszam cię za nie, wiesz...-zaczęłam zakłopotana. Przystanęliśmy naprzeciw szatni drugiej klasy. Wiktor obdarzył mnie czułym spojrzeniem i wyszeptał swoim pięknym głosem.-Nie przepraszaj...
-Ale...-zaprotestowałam.
-Dobrze młoda, uznam to za komplement.-zdecydował po chwili delikatnie unosząc kąciki ust Od niechcenia przeczesał ręką blond włosy, a kiedy ujrzał moje zażenowanie pokazał swój uśmiech w pełnej krasie.
-Wiktor litości....-wyszeptałam ściągając szalik. Nie mogąc się opanować posłałam mu jeden z moich specjalnych uśmiechów. Coraz trudniej przychodziło nam udawanie, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Z dnia na dzień, za sprawą komunikacji miejskiej, poznawaliśmy siebie lepiej, z dnia na dzień przybywało zazdrosnych spojrzeń. Dziś nie było inaczej. Prawie cała moja klasa śledziła nas pilnym wzrokiem .
-Twoje koleżanki nas obserwują.-odparł bez cienia skrępowania. Zazdrościłam mu opanowania. Sama skręcałam się w duchu na myśl o pytaniach moich rozemocjonowanych przyjaciółek.
-Przepraszam cię za nie, wiesz...-zaczęłam zakłopotana. Przystanęliśmy naprzeciw szatni drugiej klasy. Wiktor obdarzył mnie czułym spojrzeniem i wyszeptał swoim pięknym głosem.-Nie przepraszaj...
-Ale...-zaprotestowałam.
-Po prostu daj się przytulić.-odparł i bez zbędnych słów przygarnął mnie do siebie. Zaskoczona spontanicznym gestem Wiktora wtuliłam się w jego ciepłą kurtkę. Mimowolnie się uśmiechnęłam i nie zważając na pozostałych uczniów znajdujących się w szatni przymknęłam oczy.
-Uwielbiam cię, wiesz?-wyszeptałam prosto do jego serca nie tłumiąc już żadnych uczuć. Poczułam we włosach jego palce, delikatnie przeczesujące ich kosmyki. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie... A przynajmniej tak długo dopóki w tle nie rozległy się gwizdy i oklaski. Zakłopotana Oderwałam się od Wiktora i stanęłam twarzą w twarz z połową naszej szkoły....
-Uwielbiam cię, wiesz?-wyszeptałam prosto do jego serca nie tłumiąc już żadnych uczuć. Poczułam we włosach jego palce, delikatnie przeczesujące ich kosmyki. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie... A przynajmniej tak długo dopóki w tle nie rozległy się gwizdy i oklaski. Zakłopotana Oderwałam się od Wiktora i stanęłam twarzą w twarz z połową naszej szkoły....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz