Dobrze, ten rozdział był dla mnie najtrudniejszy do napisania. Tak bardzo się nad nim męczyłam, że w końcu nie wytrzymałam i zwróciłam się o pomoc do mojego kolegi z klasy. Spędziliśmy mnóstwo czasu analizując zachowanie chłopaków i ich sposób patrzenia na dziewczyny. Muszę przyznać, że poznałam kilka zaskakujących faktów. Weźmy za przykład taki oto fragment wiadomości:
Ja:Jak opisujecie dziewczyny?
N:No nie opisujemy... bardziej czy są ładne czy nie
Ja:Czyli?
N:No czy twarz nie jest krzywa, czy potrafi chodzić...
Mam nadzieję, że dobrze wykorzystałam moją wiedzę w tym rozdziale! ;)
-Ej, stary, ty tak na poważnie z Julią?-zapytał Janek wiążąc długie blond włosy w kitkę. Jego pytanie sprawiło, że na chwilę przerwałem zakładanie butów i uniosłem głowę do góry obdarzając mojego przyjaciela spojrzeniem z serii: "no co ty?!". Janek widząc moją minę pełną dezaprobaty trącił porozumiewawczo zmieniającego koszulkę Damiana.
-Przecież go znasz Janek... -powiedział Damian, kiedy wreszcie uporał się z T-shirtem.-Wiktor starannie wybiera, potem równie dokładnie zdobywa, a na końcu mu się odechciewa..
-Weźcie się zamknijcie!-wyszeptałem wkurzony.
-A więc tym razem jest inaczej?-zapytał Damian odsuwając mój plecak i siadając obok mnie na drewnianej ławce . Nie musiałem nawet podnosić wzroku, wiedziałem, że na jego twarzy widnieje taki sam jak u Janka, powątpiewający uśmiech. Osaczony ich spojrzeniami głęboko westchnąłem.
-Wiesz bo trochę szkoda dziewczyny...-zauważył z charakterystycznym błyskiem w oku Janek.-Powiedz, kiedy będę mógł ja pocieszyć.
-W dupie ją pocieszysz! Ja ją kurna kocham!-przerwałem gwałtownie zaskoczony swoimi emocjami i już miałem zostawić osłupiałych przyjaciół samych w szatni, kiedy Damian złapał mnie w drzwiach prowadzących na korytarz i po raz kolejny wykazując się zimną krwią zapytał patrząc mi prosto w oczy-Kochasz ją?
-Tak kocham ją...-wyszeptałem zdecydowany jak nigdy dotąd. Damian zmierzył mnie swoimi błękitnymi oczami i zaskoczony zwolnił uścisk.
-Tylko nie zjeb bo tak to ja się tym zajmę...-Wyszeptał prawie bezgłośnie Janek i w trójkę opuściliśmy szatnię udając się na wf...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz